Oślepiające napisy

Marcin Orliński

([w:] Rzeczy do nazwania. Wokół Kornhausera, pod red. A. Glenia,
WBPiCAK, Poznań 2017)

„Futbol jest u nas maszyną do produkowania nacjonalizmu, ksenofobii i myślenia autorytarnego”, powiedział Orhan Pamuk w wywiadzie podczas Mistrzostw Europy w 2008 roku. Jednocześnie pisarz „wciąż potrafi wyrecytować boiskowy skład zespołu Fenerbache z 1959 roku” [1]. Piłka nożna, która jest jednym z najpopularniejszych rodzajów rozrywki na świecie i jednoczy narody, bywa źródłem podziałów i aktów przemocy na tle rasowym. To jeden z problemów, które porusza wiersz Juliana Kornhausera Spacer z Holubem w maju 1996 roku.

Utwór pochodzi z wydanego w 2007 roku tomu Origami i składa się z 10 wersów. Przytaczam go w całości:

Na murach w centrum Krakowa
oślepiające napisy:
Jude raus! Tu rządzi Wisła.
Po drugiej stronie ulicy:
Jude gang. Cracovia pany!
Miroslav Holub, który mnie pyta, co to znaczy,
nie widzi za sobą wielkiego hasła:
Polska dla Polaków
i dopisanego białą farbą zdania –
Kaczor Donald też był Polakiem.

Wiersz składa się z krótkich zdań oznajmujących, które stanowią opis spaceru po Krakowie. Znaczącą rolę odgrywają napisy na murach, którym w tekście odpowiadają osobne wersy. Język, z którego korzysta Kornhauser, to współczesna potoczna polszczyzna. Wyjątek stanowią slogany, które zawierają sformułowania w języku niemieckim. Uwagę zwraca brak tradycyjnych środków artystycznych, takich jak metafora, porównanie czy personifikacja. Poeta zdaje się więc kontynuować strategię, którą obrał w latach 70. W tekście na temat tomu Zasadnicze trudności (1979) Stanisław Barańczak zauważał, że poeta dotarł „do granic poezji: do punktu, w którym prawie nie da się już dostrzec organizacji języka wykraczającego poza potrzebę czystego komunikowania, a więc poza obszar języka potocznego” [2]. W wierszu Tego się nie da opowiedzieć ze zbioru W fabrykach udajemy smutnych rewolucjonistów (1973) Kornhauser pisze z kolei o poezji, „która musi czekać na fakty”. Jaka to poezja? Jak zauważa badacz twórczości autora Było minęło Adrian Gleń, „z pism krytyków zdaje się wyłaniać interpretacja (…), w której awangardowy zamysł Kornhausera miałby radykalizować linię pisania Różewiczowskiego, doprowadzając do skrajnej postaci idiom konwersacyjno-kolokwialny (znosząc zatem kategorię – na sposób strukturalny rozumianej – ‘literackości’ tekstu)” [3].

Poezja zdaje się pełnić dla Kornhausera, przynajmniej w pewnym zakresie, funkcję sprawozdawczą. Cytowany badacz sugeruje, że w przypadku wierszy tego autora można mówić o swoiście rozumianej „autentyczności”. W pierwszej fazie twórczości Kornhausera była to autentyczność rozumiana negatywnie, jako opozycja do sztuczności podsuwanej przez społeczne i polityczne instytucje. Od tomu Kamyk i cień do głosu „dochodzi wyraźniej idiomatyczny rys poezji Kornhausera, w której pojawia się przestrzeń intymnej obserwacji, nasycenie tekstu jednostkowym doświadczeniem proweniencji autobiograficznej” [4]. Według Glenia idea „autentyczności” w poezji stwarza dwa niebezpieczeństwa. Po pierwsze poezja przestaje być dziedziną autonomiczną, po drugie zaś, poeta sięgając po różne języki, skazuje się na brak wyraźnej tożsamości. Według badacza rezygnacja z autonomii i tożsamości nie stanowi jednak problemu. Poezja może na powrót stać się „użyteczna”. „Jeśli bowiem poezja (jeszcze) nie istnieje, nie istnieje i poeta, lecz ten, kto spostrzega i mówi, aby interweniować” [5].

W tym kontekście interesująca wydaje się postać Miroslava Holuba, którego nazwisko pojawia się już w tytule wiersza. To jeden z najbardziej znanych czeskich poetów XX wieku, a także wybitny immunolog. W latach 50. był on współautorem i propagatorem programu „poezji dnia powszedniego”. Program powstał w odpowiedzi na postulaty literackiego socrealizmu. Jak zauważa Leszek Engelking, „Pierwszy tom wierszy poety nosił tytuł Dyżur dzienny (1958, Denní služba). Słowo denní można jednak przetłumaczyć inaczej – ‘codzienny’. Holubowi chodziło o pochwałę codziennego, nieefektownego wysiłku człowieka, zwyczajnych czynności, które tworzą zasadniczą treść życia” [6]. W wywiadzie udzielonym amerykańskiemu czasopismu „Virginia Quarterly Review” na pytanie o literackie wpływy Holub odpowiedział: „kiedy w latach 50. Odkryłem Jacquesa Preverta, byłem więcej niż oczarowany: zrozumiałem! Zrozumiałem, że poezja może być nie tylko stanem umysłu, ale także stanem świata odzwierciedlonym przez jakieś wydarzenie” [7].

Pochwałę codzienności głosili także poeci Nowej Fali. W wierszu Numer z tomu Zabójstwo (1973) Kornhauser pisał, że wiersz powinien: „ukrywać prozę życia”. Czym jest u Kornhausera owa codzienność? To świat, który konstytuuje się za sprawą rzeczy materialnych, przedmiotów codziennego użytku, mieszkań, ulic, „gałki od cukierniczki”, „rozkopanego chodnika”, „ołówka, który leży przed domem wśród śmieci”. Jak stwierdza Krzysztof Biedrzycki, „Poeta postępuje jak fotograf, wybiera ze świata jeden szczegół, dokonuje jego studium, eliminuje z otoczenia to, co zbędne dla opisu, stara się uchwycić samą istotę rzeczy” [8]. Tak rozumiana codzienność wydaje się istotnym kluczem do omawianego wiersza. Bohater utworu jest kimś w rodzaju ponowoczesnego flaneura, a spacer po Krakowie to okazja do swobodnych rozmów towarzyskich i obserwacji otaczającego świata. Istotny dla struktury wiersza i literackiego przekazu okazuje się dobór faktów, opisanie jednych zdarzeń przy jednoczesnym pominięciu innych, np. napotykanych po drodze ludzi, aktualnej pogody etc. Spostrzeżenia zapisane za pomocą krótkich zdań oznajmujących ulegają w wierszu intensyfikacji, a codzienna rzeczywistość miasta zderza się z tematyką społeczną.

Zaangażowanie jest jednym z pierwszych skojarzeń, kiedy myśli się o poetach Nowej Fali. Autor Stanu wyjątkowego to cierpliwy obserwator polskiej rzeczywistości społecznej i politycznej. W czasach PRL-u wsłuchiwał się w język ówczesnej publicystyki i propagandy, obnażając stojące za nią mechanizmy perswazji, a także naigrywając się z komunistycznej nowomowy. Jak zauważał Bronisław Maj, poeta miał ambicję „realnego oddziaływania przez poezję na świadomość społeczną” [9]. W wierszu Numer z tomu Zabójstwo (1973) Kornhauser przekonywał, że wiersz powinien ukrywać „skrawek/ anarchistycznego sztandaru”. Na czym polega ten rodzaj zaangażowania? To postulat otwarcia wiersza na świat etycznych wartości, który wpisuje się w ideę autentyczności, o której pisał Gleń. „Program ‘ingerowania literaturą w konkretną rzeczywistość’, który Kornhauser sformułował i który w pierwszych swoich tomikach starał się realizować, znajduje swój wyraz przede wszystkim w próbie uczynienia języka narzędziem” [10]. Stąd m.in. rezygnacja z metafor, które zatrzymują spojrzenie i zasłaniają rzeczywistość. Jednocześnie w przypadku Kornhausera można mówić o zaangażowaniu ponowoczesnym. Grażyna Borkowska twierdzi, że „Tym, co wyróżnia pisarza ponowoczesnego w jego wrażliwości społecznej, jest konieczność takiego zaangażowania, które nie polega na tym, żeby się angażować w (…) ideologię, ale żeby ją podważyć” [11].

Wydaje mi się, że z taką sytuacją mamy do czynienia w wierszu Spacer z Holubem w maju 1996 roku. Kornhauser wybiera zaangażowanie ponowoczesne, a krytyczne ostrze wiersza skierowane jest przeciw ideologii, która stoi za przytoczonymi w wierszu napisami. Slogany mają prostą strukturę, zawierają sformułowania, które nawiązują do ideologii nazistowskiej, oraz nazwy klubów sportowych. Związki między piłką nożną i ideologią nacjonalizmu są głębokie. Jak zauważa antropolog społeczny Waldemar Kuligowski, pierwsi badacze tego problemu „skupiali się na symbolach i rytuałach towarzyszących futbolowemu dramatowi społecznemu, które miały wyrażać przynależność i rywalizację; istotna była także ikonografia męskiego ciała. Eduardo P. Archetti kładł nacisk na kwestie nacjonalizmu i męskości, Joy Hendry i Massimo Raveri podkreślali potęgę pierwiastka ludycznego, kolejni badacze uwypuklali z kolei politykę tożsamości, rasizmu i rasistowskich grup kibiców. Te dominujące spojrzenia uzupełniano ponadto perspektywą historyczną, w której sport ukazuje się jako jeszcze jedno ideologiczne narzędzie służące utrwalaniu władzy kolonialnej i ekonomicznej eksploatacji” [12].

Badacz podkreśla, że od momentu umasowienia tej dyscypliny sportu rozgrywkom piłkarskim towarzyszyła przemoc. W latach 60. XX wieku akty chuligańskie na brytyjskich stadionach zaczęły mieć podłoże rasistowskie. Jednocześnie „piłka nożna rychło stała się nader wpływowym przykładem emocjonalnego identyfikowania się ze wspólnotą narodową” [13]. Kuligowski stwierdza również, że sport ten miewa charakter narodowotwórczy, a za przykład podaje Argentynę, która budowała swoją tożsamość narodową, rywalizując na stadionach z Brazylią i Urugwajem. Podobną rolę odgrywał futbol w Afryce czy Hiszpanii, gdzie od lat rywalizacja między katalońską Barceloną a hiszpańskim Realem Madryt ma podłoże narodowościowe. Jednocześnie związki między tożsamością narodową i sportem mają charakter polityczny. Do 1926 roku we Francji nad nauczaniem wychowania fizycznego pieczę sprawowało Ministerstwo Wojny. Mussolini nazywał graczy włoskiej reprezentacji „żołnierzami w służbie narodu”, a podczas wojny na Bałkanach w 1990 serbscy kibice Crvenej Zvezdy masowo dołączali do żołnierzy walczących z Chorwatami. „Belgijski kryminolog Kris van Limbergen potwierdza współcześnie, że stadionowi chuligani stanowią doskonały materiał rekrutacyjny dla ugrupowań skrajnej prawicy, nie ma tutaj bowiem znaczącej różnicy poglądów” [14].

W tym kontekście interesujące mogą się również wydać antropologiczne i socjologiczne aspekty inskrypcji na murach. W książce Antropologia codzienności Roch Sulima odwołuje się do dotychczasowych badań w tym zakresie, wyodrębniając wśród graffiti: znaki działania (np. wyzwiska, inwektywy), znaki identyfikacji (np. nazwy zespołów muzycznych lub drużyn sportowych) i znaki istnienia (spontaniczne ekspresje, w których nad walorem informacyjnym dominuje walor egzystencjalny). „Trzy wyodrębnione tu wstępnie typy znaków można uznać za uniwersalny język (inwariant) młodzieżowych graffiti, które w skali kraju, a nawet Europy czy świata są typowe, powtarzalne, monotonne, z niewielkimi lokalnymi czy też indywidualnymi modyfikacjami” [15]. Napisy, które pojawiają się w wierszu Spacer z Holubem w maju 1996 roku, wydają się kombinacją powyższych typów. Na przykład w pierwszym z nich znajduje się zarówno znak działania („Jude raus”), jak i znak identyfikacji („Tu rządzi Wisła”). Tego rodzaju inskrypcję można potraktować jako przykład zachowania liminalnego w przestrzeni miejskiej. „Rytuały sportowe, podobnie jak rytuały muzyki młodzieżowej, tworzą stosunkowo najbardziej intensywne i emocjonalnie nieobojętne pasma graffiti w przestrzeni miasta, graffiti te stają się najbardziej znaczącymi operatorami lokalności i znacznie głębiej od niej motywowanej terytorialności” [16]. Pojęcie terytorialności pozwala wyjaśnić sens cytowanych przez Kornhausera napisów, które mają charakter jawnie nacjonalistyczny. Niemieckie słowo der Jude (Żyd) może być zresztą figurą wszelkiej inności, której kibic danej drużyny upatruje w kibicach konkurencyjnych klubów piłkarskich, a nawet w każdej osobie, która nie podziela jego wartości i poglądów.

Jednym ze sloganów, które pojawiają się w wierszu, jest: „Polska dla Polaków”. Problem antysemityzmu pojawiał się w wierszach Kornhausera wielokrotnie, a nastroje nacjonalistyczne powracały również w czasach komunizmu. Wystarczy przypomnieć działania władz, które w 1968 roku doprowadziły do przymusowej emigracji z Polski kilkunastu tysięcy osób pochodzenia żydowskiego. Hasło propagandowe z tamtego czasu „Syjoniści do Syjonu” Kornhauser uczynił zresztą mottem wiersza Bat z tomu Kamyk i cień (1996). Warto nadmienić, że nastroje ksenofobiczne i nacjonalistyczne są wciąż popularne w Polsce, czego dowodem jest hasło Marszu Niepodległości, który odbył się 11 listopada 2015 roku w Warszawie: „Polska dla Polaków. Polacy dla Polski”. Marsz zorganizowały ultraprawicowe organizacje Młodzież Wszechpolska i Obóz Narodowo-Radykalny.

Ponowoczesne zaangażowanie Kornhausera w wierszu Spacer z Holubem w maju 1996 roku nazwałbym minimalistycznym. Minimalizmowi w zakresie zaangażowania odpowiada minimalizm środków artystycznych. Poeta przyjmuje maskę naiwnego obserwatora. Powstrzymuje się od komentarza, nie ocenia, nie wyciąga wniosków, nie prowadzi domysłów ani nie wyraża emocji. Jedyne słowo nacechowane emocjonalnie, które pojawia się w tym wierszu, to imiesłów „oślepiające”. Pełne nienawiści napisy oślepiają nie tylko odbiorcę, ale działają też oślepiająco na ich autorów. Jednocześnie znacząca wydaje się kolejność, w jakiej pojawiają się slogany: najpierw hasła antysemickie, które wprowadzają nastrój powagi, a nawet grozy, a potem – dosyć nieoczekiwanie – żartobliwy dopisek „Kaczor Donald też był Polakiem”. Możliwe, że kolor farby, jakim domalowano ostatnie zdanie, nie jest przypadkowy. Kornhauser może nawiązywać w ten sposób do charakterystycznego dla części środowisk ultraprawicowych kultu białej rasy. Ale w naszym kręgu kulturowym biel to także kolor pokoju i niewinności. Fikcyjna postać z kreskówki rozsadza i pacyfikuje mowę nienawiści, a ironia, której naczelną zasadą jest odwrócenie, okazuje się wyrazem niemego buntu i niezgody na ideologię, która stoi za opisanymi sloganami.


Przypisy:

[1] Waldemar Kuligowski, Futbol jako komenda uzupełnień, „Nigdy Więcej” 2012 nr 20, s. 13.
[2] Barbara Stawiczak [Stanisław Barańczak], Sztuczny spokój, „Tygodnik Powszechny” 1979, nr 50, [za:] Adrian Gleń, Marzenie, które czyni poetą. Autentyczność i empatia w dziele literackim Juliana Kornhausera, TAiWPN Universitas, Kraków 2013, s. 74.
[3] Adrian Gleń, op. cit., s. 76.
[4] Ibidem, s. 79-80.
[5] Ibidem, s. 81.
[6] Leszek Engelking, Małe, spokojne „nie”, „Tygodnik Powszechny” 1998, nr 35.
[7] Interview With Czech Poet Miroslav Holub, by Irene Blair Honeycutt, ”Virginia Quarterly Review”, tłum. moje, http://www.vqronline.org/interview/interview-czech-poet-miroslav-holub
[8] Krzysztof Biedrzycki, Do rzeczy, do czasu [w:], Było, nie minęło. Antologia tekstów krytycznych poświęconych twórczości Juliana Kornhausera, pod red. Adriana Glenia, [za:] Michał Larek, Wiersz widzi, [w:] Julian Kornhauser, Tylko błędy są żywe, Wydawnictwo WBPiCAK, Poznań 2015, s. 226.
[9] Bronisław Maj, Dwa tomy Kornhausera, „Tygodnik Kulturalny” 1979, nr 36, s. 9, [za:] Adrian Gleń, op. cit., s. 52.
[10] Adrian Gleń, op. cit., s. 65.
[11] Grażyna Borkowska, [głos w dyskusji], Literatura zaangażowana – koncepcje, programy, realizacje. Czy potrzebna nowa definicja?, pod red. Ewy Ziętek-Maciejczyk i Pawła Cieliczki, Warszawa 2006, s. 178, [za:] Adrian Gleń, op. cit., s. 216.
[12] Waldemar Kuligowski, op. cit., s. 13.
[13] Ibidem, s. 14.
[14] Ibidem, s. 15.
[15] Roch Sulima, Antropologia codzienności, Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego, Kraków 2000, s. 54.
[16] Ibidem, s. 65.